Twój profil

Witaj!              | 
Stona główna Ogłoszenia Koty Malwinka - bo dom to życie
Ogłoszenia

Koty

Zaadoptuj kota
Ogłoszenia  » Koty  » Malwinka - bo dom to życie

Malwinka - bo dom to życie

10.11.2011
przez Pruszkowski Dom Tymczasowy
Pruszkowski Dom Tymczasowy
Chcę oddać

Mam na imię Malwinka. Urodziłam się w domu pełnym kotów. Nigdy nie wydawało mi się dziwnym, że tyle zwierząt mieszka w jednym miejscu, a wszystkie meble przykryte są gazetami. Podobnie jak podłoga. A w powietrzu unosi się charakterytyczny zapach kocurzego znaczenia terytorium.

W domu czułam się bezpiecznie i „znajomo”. Chociaż może nie do końca jest to prawdą, bo zawsze byłam inna niż rodzeństwo. Za szybko się denerwowałam, zdarzało mi się nie panować nad agresją. Byłam bardziej chłopczycą i przezywano mnie Maćkiem. Próbowałam się bić, ale często głód zaglądał mi w oczy, kiedy nie upominałam się o jedzenie, po prosu go nie dostawałam. Przez to, że byłam inna rówieśnicy niechętnie się ze mną bawili, starsi odpychali.

Zdarzało mi się tracić przytomność. Budziłam się śmierdząca, obolała, poobijana. Z ogromnym bałaganem dookoła. Stan życia na pograniczu świadomości trwał nieraz dwa, trzy dni. A potem walczyli o mnie lekarze.

Coraz bardziej wykluczona z społeczeństwa przestałam rosnąć i zamknęłam się w sobie. Potrafię usiąść i patrzeć się w ścianę, a tak naprawdę marzę wtedy i śnię. Czasem chodzę w kółko i wydaje mi się, że przemierzam cały świat.

Któregoś dnia w naszym domu pojawiły się młode dziewczyny, pierwsze które pochyliły się nad moim losem, wzięły na ręce, przytuliły. Jeszcze nigdy się tak nie czułam. Razem ze mną wzięły kilka kotów na zabieg. Znowu lekarze i chemiczny zapach farmaceutyków. Zasnęłam spokojnie, a po wybudzeniu stwierdziłam, że w zamian za coś podarowany mi został kawałek nitki w brzuchu. Nazywali to szwem i cieszyli się, więc cieszyłam się i ja.

Potem zaczęłam kichać, nie mogłam nic jeść (mimo że posiłki pierwszy raz były tylko dla mnie, bez rywalizacji!), nie mogłam oddychać. Przyszło załamanie odporności, a ja nigdy nie byłam szczepiona.

Często padało słowo „adopcja”. Kiedy jechałam do nowego miejsca nie spodziewałam się, że spotkam tam ciepłych, miłych ludzi, nie będzie smrodu i gazet w każdym miejscu. Bałam się, że to stracę, nadmiar mnie przytłoczył, zapadałam się w sobie. Kręciłam się w kółko lub wręcz przeciwnie, nie ruszałam się z miejsca żeby zbędnym ruchem nie spłoszyć tej fatamorgany. Przyznaję – nie jadłam. Chorowałam.

Dalej był płacz, strach i zawiedzione nadzieje. Lekarze. Coraz zimniej.

Po nie wiem ilu dniach obudziłam się znów w szpitalu, podłączona do kroplówek, z wenflonem w żyle. Postanowiłam spróbować jeszcze raz. Jem. Chodzę. Śpię. Wszystko widzę jak za mgłą, która czasami się przejaśnia. Są ludzie, którzy chcą mi pomóc, a ja od czasu do czasu wyściubiam nos z mojego świata.

Wciąż tracę przytomność i budzę się obolała. Ale coraz rzadziej. I nie jest to tak przerażające.

Chciałabym mieć znów dom. Bez gazet, wszechobecnego smrodu i pazuratych łap innych głodnych kotów. Ludzi, którzy nie będą się mnie bać. Pokochają, niezależnie od tego że sama nie wiem co jest rzeczywistością, a co urojeniem. Ludzi, którzy zaakceptują to, że za kilka dni, tygodni, miesięcy w moich oczach zobaczą pustkę i to będzie znak, że czas pozwolić mi zostać we własnej głowie i ich wspomnieniach.

Mam na imię Malwinka

Choruję na padaczkę.

Chcę nauczyć się żyć, nieważne na jak długo.




Telefon w sprawie adopcji - Iza Piórkowska - 667 678 991


Warunki: Zawarte w ogłoszeniu
Zaloguj się żeby zobaczyć dane kontaktowe
Ogłoszenia  » Koty  » Malwinka - bo dom to życie

Wiadomości

Nie jesteś zalogowany.

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 80 gości 

Tagi

Dysplazja stawu łokciowego Młodzieńcze zapalenie kości Nowofunland Rottweiler Wsparcie żywieniowe kotów z brakiem łaknienia chudnięcie dyskopatia dysplazja kot koty kulawizna leczenie lekarz weterynarii oddychanie pies pies kuleje praca dla weterynarza psy weterynaria weterynarz