Moja kotka zmarła wczoraj. Wszystko było w porządku, gdy wskoczyła mi na kolana ułożyła się i nagle najpierw wyprostowała przednie kończyny do przodu, a po tym tylnie wydając przy tym dziwne miauki. Wstałem i trzymałem ją, bo nie wiedziałem co się dzieje próbowałem masować brzuch. Odkasznęła 2 razy i po prostu zmarła...całe zajście trwało niecałe 2 minuty.
Chciałbym się dowiedzieć, co to mogło być i czy można było temu zapobiec.
Kotka miała niecałe 4 lata, waga 5 kg, trzymana w domu. nie wychodziła na zewnątrz. Wziąłem ją ze stacji benzynowej gdy miała około 3 miesięcy.