Witam. Kotka 14 lat, do tej pory całkowicie zdrowa, wysterylizowana, odkarmiona we wtorek 19.02 nagle zachorowała. Natychmiast bardzo wychudła (zapadnięte boki) i nieprzytomny wzrok, sama mało przytomna, wybałuszone oczy z ropą w kącikach. W środę rano stan się jeszcze pogorszył, jeszcze bardziej nieprzytomna, załzawione "duże oczy". U weterynarza dostała kroplówkę (ringer) i zbadano jej krew oraz podano antybiotyk (amoksycylina). Od tamtej pory podstawiona pod miski sama pije, ale niedostatecznie dużo, ze smakołyków jedynie zlizuje rzadkie, jest więc na siłę karmiona, ale niewiele przełyka, sadzana do kuwety sika, po podaniu relanium (miało zaostrzyć apetyt) sikała przez sen ale apetyt nie pojawił się. Antybiotyk podawany co drugi dzień, wczoraj wieczorem kroplówka. Po kroplówce zauważyliśmy wylew krwi do przedniej komory oka w obydwu gałkach ocznych oraz zmętnienie rogówki. Kot ma lepsze momenty (po kroplówce mył się), ale przez cały dzień praktycznie śpi przy piecu, gdzie go kładziemy (jednego dnia chował się w zimnym, odosobnionym pomieszczeniu), dziś tak się układa, że ma spuszczoną z krzesła głowę. Zatrucie trutką na gryzonie raczej mało prawdopodobne - mieszkamy w szczerym polu a jedyni sąsiedzi nie używają trutki, bo sami mają koty. Drugi nasz kot zupełnie zdrowy choć niedawno mogło coś mu być, bo miał niezdrowo wyglądającą sierść. Ale w tej chwili zdrowy. jest mnóstwo śniegu na polach, koty praktycznie nie wychodzą z domu więc kotka raczej nie kontaktowała się z innymi kotami. Wyniki krwi w normie, poza wysokim poziomem leukocytów 25.8 H 10 do 3/mm2 (norma 5-15). mam wrażenie że stan kota albo jest bez zmian albo pogarsza się. przeczytaliśmy że nie wolno podawać kroplówki gdy jest wylew krwi do oczu. Może komuś coś przyjdzie do głowy co może być kotu, bo lekarz w nie ma pomysłu.