Witam wszystkich.
Od trzech dni mamy małego 7 tygodniowego kotka. Kiedy został przywieziony do domu był taki strasznie żywy, biegał, skakał. nie usiedział na miejscu. To było wieczorem. Charcował pół nocy. Na drugi dzień natomiast jego energia spadła i w sumie więcej leżał w swoim legowisku wychodząc czasem na jedzenie czy wtedy gdy był zachęcany do zabawy. I włąśnie tego dnia wieczorem zaczął jakoś tak dziwnie chodzić. Tylne łapki tak podkurczał jakby cały ciężar ciała przenosił na tył. Przednią łapkę podkulał. Na następny dzień już nie chciał w ogóle się wynurzać z norki

Widać było że boli go ta przednia łapka. od razu zabraliśmy go do weterynarza. Zrobili mu prześwietlenie właśnie tej łapki i dla porównania drugiej. wszystko jest w niej w porządku, nie jest złamana. Dostał coś przeciwbólowego i teraz jest kolejny dzień. Dalej jest trochę obolały. Niezbyt chce sam wstawać. Dopiero jak go nakłonimy. Wydaje mi się że jest ciut lepiej bo teraz jak stawia kroki to to nie utyka tak dziwnie jak wcześniej. Ale mimo to martwię się strasznie. Mieszkam w UK i jakoś nie przekonują mnie tutejsi weterynarze. Najlepsze jest to że Benji przy nas niczego sobie nie zrobił tak aby teraz miał taką kontuzję i był obolały na tą łapkę. Po prostu nagle coś się stało tylko nie wiem co. |Jeśli do jutra się znacznie nie poprawi to idziemy na konsultacje. Czy może być to coś innego jak kontuzja??? Proszę o pomoc i jakieś fachowe rady. Mały zmienił się nie do poznania w porównaniu z pierwszym dniem. strasznie mnie to dołuje bo przed nim mieliśmy małego kociaka i niestety nie przeżył. To było coś zupełnie innego (długa historia) ale po tamtym mam uraz i strasznie się o niego martwię. Co sądzicie??